XVIII Obóz Lubskiego Oyama Karate - Dąbkowice 2010

 

Po raz 18-sty, 140 obozowiczów spotkało się na Międzynarodowym Obozie Oyama Karate w Dąbkowicach nad morzem. W dwóch turnusach obozu uczestniczyły dzieci i młodzież z Polski, Niemiec i Ukrainy. Przyjazd grupy niemieckiej i ukraińskiej możliwy był dzięki pomocy finansowej stowarzyszenia Polsko ? Niemiecka Współpraca Młodzieży z siedzibą w Poczdamie. Tegoroczny obóz stał pod hasłem "Przyjaźń, zabawa i aktywny wypoczynek".

Obóz obfitował w wydarzenia, czasami wielkie, a czasami drobne. Jednak to one wszystkie budowały ten specyficzny klimat tych obozów. Już pierwszej nocy polska młodzież harcerskim zwyczajem podprowadziła grupie niemieckiej i ukraińskiej narodowe flagi. Rankiem oczywiście się przyznali i ogłosili turniej gier o odzyskanie flagi. Pierwszą grą była piłka nożna. Gdy drużyny ustawiły się na boisku w samym centrum ośrodka wypoczynkowego i z dłońmi na sercach odśpiewali po kolei swoje hymny narodowe, to jak relacjonowali licznie zgromadzeni wczasowicze, wszystkich przechodziły ?ciarki? i mieli ?gęsią skórkę?. Obozowicze stworzyli piękne sportowe widowisko, które w swej emocjonalnej formie przerodziło się prawie w finały mistrzostw Świata. Niestety, oczywiście dla Niemców i Ukraińców Polacy byli poza zasięgiem. Kolejne turnieje nie przyniosły odzyskania narodowych flag. Polacy ulegli tylko raz i to nie do ?zera?. Dla młodzieży z Ukraińskiego Instytutu Ekonomicznego sztandarową, uczelnianą grą jest badminton. Grają świetnie. Jednak obozowa reprezentacja Polski (w tym dwóch wychowawców) nie oddała łatwo zwycięstwa. W dalszej części obozu już wspólna reprezentacja Niemiec i Ukrainy bezskutecznie próbowała odzyskać swoje flagi. W przedostatnim dniu Polacy zlitowali się i oddali (nie przegrywając serii gier) szczęśliwym obcokrajowcom ich flagi.

Sztandarowym już turniejem obozowym są Zmagania Damsko-Męskie. Piąta seria zgromadziła rekordową liczbę drużyn. W tym roku wystartowało ich jedenaście z trzech krajów. Przez cały czas trwania obozu rywalizowały ze sobą w różnych konkurencjach. Kalambury pokazały, że gesty i pantomima jest najbardziej uniwersalnym językiem międzynarodowym. Kolejna konkurencja, czyli budowle z piasku wydobyły z naszych obozowiczów ogromne pokłady wyobraźni. Dzieła, które powstały były zaskakujące i piękne. Nową konkurencją było wymyślenie i nakręcenie obozowej reklamy lub małej formy filmowej. Tutaj wodze fantazji zostały puszczone całkowicie. Tych 11-stu powstałych form filmowych nie powstydziłby się żaden festiwal. Były po prostu świetne. Wszystkie drużyny bardzo dziękują Piotrowi i Wojtkowi Kaczanom za komputerową pomoc przy obróbce filmów. Finałem Zmagań był już tradycyjnie wielki Turniej Karaoke, w którym jedną z konkurencji było wymyślenie i zrealizowanie teledysku. Niektóre z wykonanych utworów stały się tzw. ?obozowymi hitami?. Do ostatniej chwili ważyły się losy zwycięskiej drużyny. Ostatecznie, po raz drugi z rzędu mistrzowskim zespołem została drużyna ?Kiciorsy? w składzie Anna Pawlak, Klaudia i Patrycja Tomiałowicz.

W tym roku turniej dwójek siatkarskich zgromadził 18 drużyn seniorskich i 7 dziecięcych. Rozgrywki trwały przez cały obóz. Wśród dzieci w kategorii dziewczynek zwyciężyły Wawrzynkiewicz Maja i Jędrzejewska Agnieszka. W kat. chłopców najlepsi byli Piasecki Adam i Baranowski Jakub. Najlepszymi seniorkami zostały: Tamara Sedlak i Karolina Ściłba. W śród seniorów zwyciężyli: Łukasz Siwonia i Oskar Gargalis. Najmłodsi rozegrali turniej ringo. W kategorii najmłodszych wygrali Martyna Kulas i Julia Chabraszewska. W kat. dzieci starszych najlepszymi byli Hubert Bandiak i Maciej Rozmys. Turniej piłki nożnej przyniósł zwycięstwo drużynie ?Paraboli? w składzie: Adam Piasecki, Jakub Baranowski, Gracjan Rudziewicz i Jakub Ludwig.

Tradycyjną grą obozową jest plażowa ?kwadratówka?, gdzie ramię w ramię grają starsi i młodsi, wychowawcy i obozowicze. Gra oparta na amerykańskim baseball`u, a przerobiona przez obozowych wychowawców tak spodobała się ukraińskim i niemieckim obozowiczom, że spisali dla siebie reguły gry i chcą grać w nią u siebie. Równie tradycyjną grą jest obozowy Joker. W wolnych, rzadkich chwilach obozowicze grali w różne gry, które mają jedną wspólną cechę. Każdy przegrany otrzymuje od pozostałych tzw. Jokera, czyli zadanie do wykonania. W tym roku świetnie wykonane Jokery to: niemieckie nimfy wodne, polscy komandosi i Tarzan oraz ukraińskie kobiety.

Nowymi atrakcjami w tym roku były: dla najmłodszych wyjazd i pobyt w Aquaparku Jarosławiec. Rzeki, groty i sztuczne fale stanowiły dla małych obozowiczów wielkie wyzwanie. Dzieci w zabawie tak się zatraciły, że gdy po kilku godzinach ogłoszono wyjście, nie mogły uwierzyć, że tak dużo czasu upłynęło. Dla młodzieży organizatorzy zafundowali pływanie na ?bananie?. Motorówka ? amerykański ścigacz, rozwijała ogromne prędkości i o to naszym obozowiczom właśnie chodziło. Na pytanie sternika ?laicik? czy ?hardcor? wszyscy niezmiennie wybierali drugą opcję. I mieli rację, bo pływanie z dużymi prędkościami to ogromne przeżycie. Także nowością był ogólno obozowy turniej gry Tabu. Ta intelektualna gra zgromadziła osiem drużyn, które przez kilka wieczorów stawiały sobie nawzajem wysokie wymagania. Ostatecznie i tym razem bezkonkurencyjnie wygrała drużyna wychowawców w składzie: Joanna i Arkadiusz Bereźnicki, Piotr Firlej i Andrzej Tomiałowicz.

W czasie całego obozu odbywały się zajęcia ze wspinaczki linowej przy użyciu profesjonalnego sprzętu, czyli wejścia, zejścia i zjazdy, co dostarczało uczestnikom dużo frajdy. Równie dużą popularnością cieszył się leśny turniej paintball. Konkurs strzelecki rozgrywany przy użyciu wiatrówki i markerów wyłonił najlepszych snajperów. U dzieci w kat. do lat 10-ciu zwyciężył Ryszard Wałach. Powyżej lat 10-ciu mistrzem został Maciej Święcicki. W kategorii seniorów nie miał sobie równych Bartosz Rzepkowski. Nie było niespodzianki w bardzo lubianej grze Super Agent ? Mokra Robota, gdzie po raz drugi z rzędu zwyciężył Piotr Kaczan.

W czasie jednego z wieczorów grupy z Ukrainy i z Niemiec opowiedziały o swoich krajach, zwyczajach i tradycji. Wspaniały pokaz sportowego rock and roll`a ukraińskiej pary tanecznej (autentyczni mistrzowie Europy) wywołał ogromne brawa na widowni, a towarzyska gra dla dziewcząt i chłopców pokazana również przez młodzież z Ukrainy dostarczyła wielu emocji bawiącym się i kibicującym obozowiczom. Na koniec, obie grupy, stronie Polskiej wręczyły pamiątki i upominki.

Na trzy dni przed końcem obozu nad Dąbkowicami rozszalała się ogromna burza z ulewnymi opadami. Początkiem był ?biały szkwał?. Już w pierwszych sekundach obóz stracił namiot świetlicę i pawilon kadry. Po ciężkiej nocy 80% namiotów była zalana. Tu znów okazało się, że brać obozowa, obojętnie, z jakiego kraju, jest bardzo solidarna. Wszyscy nawzajem ratowali wszystko, co tylko było możliwe. Prawie cały obóz spał w świetlicy ośrodka. Po raz kolejny obozowicze zdali egzamin z dojrzałości. W świetlicy, gdzie porozumiewano się pięcioma językami, stworzyli niesamowity nastrój i atmosferę. Wieczorem czuło się jak na Woodstocku. Było tak dobrze, że gdy po drugim dniu wzeszło słońce, większość obozowiczów ostatnią noc i tak spędziła wspólnie w świetlicy.

Ostatni wieczór był czasem podsumowań i niecierpliwego oczekiwania na najważniejsze nagrody obozu ? Shoguny `2010 - nagrody, które są najważniejszymi obozowymi wyróżnieniami. Zagraniczni goście otrzymali pamiątki i upominki z Polski. Kadra podsumowała ten bardzo aktywny czas obozu wręczając za wszystkie gry i turnieje medale, puchary i nagrody rzeczowe. Wszyscy obozowicze otrzymali pamiątkowe kubki z charakterystycznym nadrukiem. Za pomoc na obozie wyróżnienie otrzymali Andre Wichmann i Gerold Wenzel z Niemiec.

Shoguny `2010 przyznano:

w kat. debiut obozu ? Łukasz Siwonia,

w kat. pomocna dłoń ? Piotr Kaczan,

w kat. czarny koń obozu ? Wojciech Kaczan,

w kat. kreatywna dusza ? Klaudia i Patrycja Tomiałowicz, Anna Pawlak i Bazylewicz Łukasz,

w kat. największy jajcarz obozu ? Arkadiusz Rapiej,

w kat. ekstra facet ? Damian Nowaczyński,

w kat. ekstra babka ? Alisa Titowa,

w kat. superwoman ? Mariya Tepla.

W kat. najlepszy obozowicz z Niemiec ? Henriette Domag.

W kat. najlepszy obozowicz z Ukrainy ? Zhukovskyi Andrii.

Po raz pierwszy w 18-letniej historii obozu kadra wychowawców przyznała nagrodę ? Shogun`aw kat. najlepszy z najlepszych. Najlepiej o wyborze takiego obozowicza niech świadczy fakt, że grupa Ukraińska również nagrodziła wg nich najlepszego obozowicza i był to ten sam, którego niezależnie nagrodzili wychowawcy. W historii wszystkich obozów najlepszym z najlepszych został Mateusz Łanda.

Zajęcia na obozie prowadzili: Joanna Bereźnicka (siatkówka, gry i zabawy), Rafał Krzywokulski (oyama karate, strzelectwo, paintball), Arkadiusz Bereźnicki (samoobrona, strzelectwo, paintball), Piotr Firlej (brazylijskie ju jitsu, wspinaczka linowa), Król Jakub (oyama karate), Andrzej Tomiałowicz (oyama karate, wspinaczka linowa), Christina Herold (shotokan karate). Szef akcji obozowej Andrzej Tomiałowicz bardzo dziękuję za świetny i bezpieczny obóz, a przede wszystkim za stworzenie wspaniałej atmosfery na kolejnym naszym obozie w/w wychowawcom i instruktorom. Wielkie podziękowania należą się pani Annie Tomiałowicz, dzięki której wszyscy czuli się bezpiecznie od strony zdrowotnej. Dziękuje także pani Agnieszce Minuczyc, która zawsze służyła pomocą przy naszych najmłodszych obozowiczach i razem ze Zbigniewem Tomiałowiczem z wielką godnością w czasie obozowego chrztu pełnili rolę shoguna i shogun`nowej. Za pomoc w organizacji letniego wypoczynku obozowicze dziękują Stowarzyszeniu Polsko ? Niemieckiej Współpracy Młodzieży z Poczdamu, Urzędowi Miasta i Gminy Lubsko, w tym pani Ewie Ostrowskiej z wydziału promocji, firmom: Calesa Spółka z o.o., Magnolia Spółka z o.o. oraz Handel Artykułami Przemysłowymi pani Małgorzaty Rozmys wszystkie z Lubska. Za kolejny rok obozowej współpracy Lubski Klub Sportowy Karate ?Oyama? dziękuje klubom: Cyklon Gold Team Zielona Góra ? Brazylijskie Ju Jitsu, Żarski Klub Sportów Walki ? Muay Thai, Doitsu ? Budo Kwai - Niemcy oraz West Donbass Institute of Economics and Management ? Ukraina.

W opinii obozowiczów i kadry był to jeden z najlepszych obozów w 18-stoletniej jego historii. Jak powiedzieli sami obozowicze był najbardziej ?wyczesanym i hardcorowym? obozem. Mateusz Łanda, który już etatowo podsumowuje najważniejsze wydarzenia powiedział:

"Prosił mnie sensei o kilka słów podsumowania obozu,... ale podsumowanie było chyba widać, kiedy się żegnaliśmy, pożegnalne łzy zastąpiły milion słów. Ten obóz, Ci ludzie to dla niektórych już sposób na życie. Teraz zrozumiałem to, co powiedział mi sensei, kiedy byłem jeszcze młodym karateką: "Łandzior, kiedyś sam się przekonasz, że ludzie z niecierpliwością czekają na obóz karateków" No i fakt, przekonałem się, cały rok harówki, aby tylko tam być. Ponownie ostatnia noc, aby ten czar trwał i trwał, była przez nas nieprzespana i wszyscy świetnie się bawiliśmy tym razem tańcząc i nie pozwalając panią z obsługi ośrodka spać do niemal szóstej rano. To było świetne przeżycie! Dziękuję w imieniu wszystkich obozowiczów za najlepszy obóz w historii. To, co stworzyliście(Kadra) przez osiemnaście obozów jest niesamowite. Uszczęśliwiliście setki młodych ludzi. Już chcemy tam wracać! A na koniec, jeśli mogę to jeszcze trochę prywaty. Dziękuję za nagrodę, którą mi przyznaliście. Naprawdę jestem zaszczycony i dumny, i przy okazji chcę ją zadedykować każdemu obozowiczowi z osobna, bo gdyby nie WY to tej nagrody by nie było. OSU!"

                             
oboz
                                                                            Andrzej Tomiałowicz