XV Jubileuszowy Obóz Lubskiego Oyama Karate -
Dąbkowice 2007

 W tym roku pogoda nikogo nie rozpieszcza. Jednak XV, jubileuszowy obóz Lubskiego Klubu Sportowego Karate "Oyama", na którym bawiło się i wypoczywało 122 osoby miał szczęście do słonecznej aury. Dwa dni deszczu nie były w stanie zepsuć tego pełnego wrażeń i atrakcji wypoczynku. Miejscem na którym był rozmieszczony obóz po raz drugi był Ośrodek Wypoczynkowy "Mierzeja" w Dąbkowicach nad morzem. Uczestnikami obozu były dzieci i młodzież z Lubska, Jasienia, Nowogrodu Bobrzańskiego, Żar, Zielonej Góry, Sulechowa oraz z Birmingham (Anglia). Jak co roku tak i tym razem połowę uczestników stanowiły osoby, które nie trenują sztuk walki. Te kilka lat wspólnych wyjazdów są najlepszym przykładem na to, że wspólny obóz jest świetnym rozwiązaniem dla obu stron.

Głównym tematem tegorocznego obozu dla grupy 51 dzieci była pierwsza pomoc. Panie Anna Tomiałowicz, Joanna Bereźnicka, Paulina Nowak i Dorota Ekiert prowadziły praktyczne zajęcia z zastosowaniem bandaży, plastrów, chust, itp. Dzieci przyswoiły sobie umiejętność niesienia pomocy w nagłych przypadkach. Panie Joanna Bereźnicka i Paulina Nowak prowadziły z młodszymi uczestnikami obozu gry i zabawy na plaży jak i nad jeziorem. Podsumowaniem wszystkich zajęć dla dzieci były Obozowe Mistrzostwa Wszechwiedzy i Wszechumiejętności. Pierwsze miejsce zajęła grupa w składzie Jagoda Błach, Konrad Jenderse, Piotr Wołodkiewicz, Wojciech Grzegorczyk, Michał Czerniawski, Oskar Terka i Konrad Radecki

Wszyscy obozowicze codziennie uczestniczyli w zajęciach samoobrony. Zdobywali praktyczne umiejętności obrony na ulicy. Z grupami nie trenującymi sztuk walki zajęcia prowadzili: Piotr Firlej ( brazylijskie ju-jitsu 1 Dan tradycyjne Ju-jitsu ), Rafał Krzywokulski (Oyama Karate 2 kyu), Joanna i Arkadiusz Bereźniccy (Oyama Karate 3 kyu). Z grupami zaawansowanymi w sztukach walki zajmowali się Grzegorz Nowak (Oyama Karate 1 Dan) i Andrzej Tomiałowicz (Oyama Karate 3 Dan). Te grupy przyswajały wyższe kata i umiejętność władania białą bronią (długi kij i tonfy). Całe zajęcia zakończył egzamin na wyższe stopnie wtajemniczenia. Wszyscy zdali.

Już od kilku lat formuła obozu podlega zmianą. Organizatorzy obozu oferują uczestnikom wiele atrakcji. Niezmiennie wielki powodzeniem cieszą się zajęcia strzeleckie prowadzone przez Arkadiusza Bereźnickiego i Rafała Krzywokulskiego. W tym roku strzelcy mieli do wyboru długi karabinek, karabinek snajperski oraz dwa krótkie pistolety. Wielu obozowiczów okazało się wspaniałymi strzelcami. Koniec zajęć zwieńczył wielki turniej strzelecki. W kategorii dzieci - dziewczęta Super Snajperami zostały:1miejsce Inez Grzegorczyk, 2m. Joanna Rutkowska, 3m Milena Sykała. W kat. Dzieci - chłopcy: 1m. Piotr Wołodkiewicz, 2m. Kacper Jarowicz, 3m. Kuba Łuba. W kategorii seniorów - dziewczęta 1m. Anna Szul, 2m. Joanna Bereźnicka, 3m. Kamila Cierebiej. W kat. seniorzy - chłopcy: 1m. Dawid Jarowicz, 2m. Hubert Nowakowski, 3m. Kuba Łuba.

Drugą atrakcją była wspinaczka linowa prowadzona przez Piotra Firleja, Grzegorza Nowaka i Andrzeja Tomiałowicza. Wszyscy chętni poznawali tajniki wspinaczki i asekuracji oraz techniki wykorzystania sprzętu w zależności od zadania, które trzeba zrealizować. Duża grupa obozowiczów uzyskała kolejny stopień zaawansowania i z myślą o tych najlepszych instruktorzy szykują im na drugi rok "trudną" niespodziankę. Wszyscy "wspinacze" stwierdzili, że im większa trudność zadań wspinaczkowych tym większa przyjemność z ich rozwiązania - szykujcie się na następny rok.

Na obozie już tradycyjnie rozegrano letni mundial. Nad sprawnością wszystkich meczy czuwał doświadczony piłkarz Filip Piskuła, który systematycznie zliczał gole i pilnował całej statystyki. Turnie rozegrano w dwóch kategoriach. W grupie młodszej zwyciężyła Portugalia w składzie: Michał Czerniawski, Patryk Drobniak, Dawid Dąbrowski, Jakub Waszak i Konrad Radecki. Drugie miejsce zajęła drużyna Brazylii, a trzecie Kambodża. W grupie starszej III miejsce zajęła Uganda, II miejsce przypadło Arabii Saudyjskiej a mistrzami została podobnie jak w grupie młodszej, Portugalia w składzie Filip Piskuła, Marcin Piech, Kamil Gazdowski i Łukasz Szewczyk, który został także najlepszym bramkarzem turnieju. Królem strzelców już po raz drugi został Filip Piskuła.

Obozowa gra "Super Agent - mokra robota" po raz kolejny udowodniła, że razem z młodzieżą bardzo dobrze bawią się dorośli. Dwóch wychowawców przystąpiło do tropienia i unikania innych uczestników gry. Emocje były tak duże, że "walka" przenosiła się nawet na plażę. Zużyto 300 balonów i "wpompowano" w młodzież wiele pozytywnych emocji. Super Agentem w kategorii juniorów starszych został Mateusz Łanda, a w kategorii seniorów zwyciężył Arkadiusz Bereźnicki.

Kolejną tradycją obozów jest "Joker". Obóz wypełniają gry wszelkiego rodzaju. Przegrywający otrzymuje od zwycięscy "Jokera", czyli do wykonania określone zadanie. W tym roku takich zadań również było bez liku. Zwłaszcza trzy zasługują na uwagę. Wszystkie zostały wykonane przez najstarszą grupę młodzieży. Pierwszy "Joker" to ułożenie piosenki o życiu obozowym i jej odśpiewanie. Grupa wykonała to w rytmie marsza i hip hopu. Fakt, dziwne połączenie, ale zrobili to wyśmienicie. Drugie zadanie dotyczyło parodii "Słonecznego Patrolu", czyli ratownicy na wesoło. Oglądający byli zachwyceni a David Hasselhoff miałby scenariusz na kolejny odcinek. I na końcu przebój obozu, czyli "Rambo XIII". Łukasz Bazylewicz, który miał to przedstawić zaangażował kilku kolegów, którzy przygotowali wielki obszar plaży do tego przedstawienia i zagrali wrogów naszego bohatera. Na występ zjawił się cały obóz. Wszyscy zgromadzeni niecierpliwie oczekiwali przedstawienia, gdy naglę przy samych nogach oglądających, dosłownie z pod ziemi wyrósł nasz Rambo, wszyscy oniemieli by po chwili ze śmiechu przewracać się na piasek. "Bazyl" przebił wszystko, to było mistrzostwo w każdym calu i detalu. Wielkie brawa od ponad stu osób były najlepszą nagrodą.

Nowością w tym roku były seanse kina letniego. Dzięki uprzejmości i to już nie pierwszy raz, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych w Lubsku pani Alicji Czerniawskiej, która wypożyczyła organizatorom obozu drogi sprzęt audiowizualny uczestnicy obozu, a zwłaszcza dzieci mogły oglądać swoje ulubione bajki na 3 metrowym ekranie leżąc na materacach. Wieczory dla małych obozowiczów są zawsze najcięższe, z dala od rodziców i swoich zabawek dzieci zaczynają tęsknić. Wieczorne seanse pozwalały im zapomnieć i uśpić tęsknotę. Kino cieszyło się wielki powodzeniem również wśród innych gości ośrodka. Był to strzał w "dziesiątkę"

Co wieczór starsi obozowicze uczestniczyli w dyskotekach organizowanych przez ośrodek. Na jednej z nich doszło do pewnego zdarzenia, które udowodniło "wielkość" naszych karateków. Dorosły mężczyzna z innego ośrodka, wyraźnie pod wpływem alkoholu zaczął niegrzecznie zaczepiać dziewczęta znajdujące się na dyskotece. Nasi najstarsi obozowicze od razu zareagowali na te zaczepki i zwrócili mężczyźnie uwagę, że zachowuje się niegrzecznie. Człowiek od razu zaczął się "stawiać" i grozić siłowym rozwiązaniem sprawy. I tu bardzo by się zdziwił. Na obozie przebywali karatecy, medaliści mistrzostw Polski w walkach pełnokontaktowych. Byłaby to jego najkrótsza dyskoteka w życiu. Jakież było jego zaskoczenie jak "chłopcy" zamiast "krótkiego" rozwiązania sprawy zaproponowali grę w "łapki". Kto przegrywa ten opuszcza dyskotekę. Mężczyzna nie miał najmniejszych szans. Niepyszny i przy galerii uśmiechniętych pań opuścił dyskotekę. Właściciel ośrodka bardzo dziękował za tak "dorosłe" i pokojowe rozwiązanie sprawy. Bohaterem tego całego zdarzenia był od początku do końca Łukasz "Bazyl" Bazylewicz - karateka z Zielonej Góry. "Bazyl" jesteś wielki.

W co drugi wieczór odbywały się "Zmagania Damsko - Męskie 2". W tym roku wystartowały cztery pięcioosobowe drużyny. Dwie żeńskie i dwie męskie. Był wieczór kalamburów filmowych, wieczór odgrywania scenek teatralnych, zmagania naukowe, parada kłamców oraz wiele innych konkurencji, które wymagały od startujących wielkiej inteligencji i szybkości podejmowania trafnych decyzji. W tym roku zwyciężyła drużyna, na którą nikt nie stawiał. Do zmagań zgłosili się jako ostatni a zwyciężyli w imponującym stylu pokonując dwie doświadczone i starsze drużyny. Zwycięscy to: Mateusz Łanda, Radosław Bandziak, Michał Miszczuk, Bartosz Błędowski i Kacieja Przemysław. Drugie miejsce zajęły dziewczęta ze szkoły ponadgimnazjalnej. Po dwóch latach zmagań wynik jest 1:1. Wszyscy otrzymali duże słowniki angielsko- i niemiecko-polskie

Morze w tym roku było zimniejsze, ale nagrodziło obozowiczów falami, na których zawsze jest najlepsza zabawa. Młodsi i starsi bez chwili wytchnienia korzystali z tego dobrodziejstwa natury pod czujnym okiem obozowych jak i miejscowych ratowników WOPR.

Stałym elementem obozu lubskiego Oyama Karate jest chrzest "Ogryzek Samuraja". W tym roku honory dworu pełnili: shogun - Paweł Kaźmierczuk i shogunowa Kamila Cierebiej. 50 "ogryzków' przechodziło przez dwie godziny wymyślne próby przygotowane przez obozowe diabły. Chrztu nie unikną tym razem również pan Grzegorz Kuźmin, który od 11 lat bezpiecznie i profesjonalnie organizuje dojazd i powrót wszystkich obozowiczów. Zabawa była przednia, o czym świadczyły gromkie brawa licznie zgromadzonych plażowiczów oraz ogromne wrażenia chrzczonych.

Zamiast kontrowersyjnej tzw. "zielonej nocy" wychowawcy wymyślili "piankową wojnę". Wszyscy chętni z piankami do golenia spotykają się po południu na plaży. Tam podzieleni na dwie drużyny toczą pojedynki a bronią jest pianka po goleniu. Wygrywa zespół, który jest najmniej pokryty pianą. Dzieci uwielbiają tę formę zielonej nocy. A rano nie ma "tragedii" umazanych namiotów i śpiworów pastą do zębów. Większość dzieci pianki przywozi już z domu.

Początek ostatniego wieczoru należał do dwójki wychowawców. Pani Joanna Bereźnicka i pan Andrzej Tomiałowicz świętowali uczestnictwo w piętnastu obozach. Na początku uroczystości na salę pełną obozowiczów wnieśli ogromny tort z napisem "15 obóz Oyama Karate". I tu nastąpiło bardzo miłe zaskoczenie. Najpierw cały obóz spontanicznie i na stojąco odśpiewał "Sto lat". Co było bardzo wzruszające, a później pozostała część kadry w tajemnicy przygotowała ogromną niespodziankę bohaterom tego wieczoru. W pamiątkach jakie otrzymali były dwa albumy na zdjęcia ale zamiast fotografii zawierały karykatury ich samych narysowane przez obozowiczów. Wszystkie były cudowne. Andrzej otrzymał także od swojej żony Ani pięknie oprawioną dedykację na pamiątkę tych piętnastu zorganizowanych obozów z zaznaczeniem, aby nadal nie tracił impetu i weny dotyczącej pomysłów na kolejne letnie obozy. Po tej uroczystości wychowawcy przystąpili do wręczenia nagród a obozowicze do próbowania tortu. Wszyscy uczestnicy obozu otrzymali, już tradycyjnie pamiątki w postaci ekskluzywnego metalowego breloczka z logo obozu. Wielu obozowiczom wręczono parodię świadectw uczestnictwa w trzecim obozie. Jakub Król, Justyna Zienkiewicz, Kacieja Przemysław i Oskar, Piotrowicz Roman i Aleksander, Marcin Mistoń, Strupińska Marysia i Strupiński Wiktor otrzymali kolorowe albumy z okazji uczestnictwa w piątym z kolei obozie. A na końcu zostały rozdane najcenniejsze obozowe nagrody, którymi są SHOGUNY. Te najbardziej prestiżowe nagrody przyznawane są nie tylko za wybitną postawę na obozie, niektóre z nich są podsumowaniem całego roku treningowego. W tym roku przyznano takich nagród szesnaście. Łukasz Ciesielski otrzymał Shoguna 2007 w kategorii - Superman, Karolina Delegacz w kat. Najlepszy Debiut Obozu, Piotr Wołodkiewicz w kat. Pomocna Dłoń, Mateusz Łanda i Radosław Bandziak w kat. Niezawodny, Karolina Pardej i Michał Miszczuk w kat. Odkrycie Roku, Filip Piskuła w kat. Organizator Sportu, Łukasz Bazylewicz w kat. Największy Jajcarz, Maja Wawrzynkiewicz w kat. Najsympatyczniejsza Dziewczynka, Dawid Gerstel w kat. Najsympatyczniejszy Chłopiec,Ewa Tomaszewicz w kat. Ekstra Babka, Kamila Cierebiej w kat. Superwoman, Łukasz Bazylewicz, po raz drugi w kat. DeBeściak Roku, Bartosz Błędowski w kat. Największy Cichociemny Obozu. To była naprawdę wspaniała grupa i było jeszcze kilka osób, które zasługiwały na nagrodę, jedna konwencja tej nagrody narzuca pewne ograniczenia. Dlatego też organizatorzy na drugi rok wprowadzą innowację w regulaminie przyznawania tej nagrody. Po raz pierwszy od piętnastu lat przyznano nagrodę zbiorową. Otrzymała ją grupa najstarszej młodzieży (18 osób) za dojrzałość, opiekuńczość i pełne zaufanie u wychowawców. Byliście wspaniali.

Wieczór tradycyjnie zakończył się nad morzem. Punktualnie o godzinie 24:00 rozpoczął się pokaz sztucznych ogni. Uczestnicy obozu i wielu mieszkańców ośrodka podziwiali kalejdoskop barw i dźwięków, które połączone z aurą nocnego morza wzmacniały i tak już duże wrażenia. Tak organizatorzy zakończyli XV, jubileuszowy obóz Oyama Karate.

Kierownikiem i bezpośrednim organizatorem obozu był pan Andrzej Tomiałowicz. Za pośrednictwem gazety jeszcze raz chciałby podziękować swoim wspaniałym wychowawcą: Annie Tomiałowicza, Joannie Bereżnickiej, Paulinie Nowak, Arkadiuszowi Bereźnickiemu, Piotrowi Firlejowi, Grzegorzowi Nowak i Rafałowi Krzywokulskiemu, którzy z powodzeniem utrzymywali w ryzach tą bardzo duża grupę karateków i obozowiczów nie treniujących sztuk walki. Podziękowania należą się także rodzicom, którzy przyjechali na obóz ze swoimi dziećmi i którzy dobrowolnie pełnili z całym oddanie rolę opiekunów: paniom Joannie Kaźmierczak i Dorocie Ekiert oraz panom Arkadiuszowi Dudkowi, Pawłowi Kaźmierczakowi i Romanowi Piotrowiczowi. Dziękuje także panu Grzegorzowi Kuźmie z Gubina za jedenastoletnią współpracę na niwie organizacji transportu obozowiczów. Tyle lat i zawsze sprawy dojazdu załatwione na 100%. Wszyscy uczestnicy obozu z wychowawcami i kierownictwem na czele bardzo serdecznie dziękują za stworzenie wyśmienitych warunków do treningu i wypoczynku, zapewnieniem bezpieczeństwa i kierowaniem tak wspaniałym ośrodkiem wypoczynkowym jakim jest Ośrodek Wypoczynkowy "Mierzeja" państwu Beacie i Radosławowi Cudak Dziękują także naszym sponsorom. Sponsorem medali, pucharów, statuetek i nagród rzeczowych była firma Calesa Spółka z o.o. Lubsko i Lubski Klub Sportowy Karate "Oyama". W organizajci obozu pomogli także: Magnolia Spółka z o.o., Felgenhauer&Steinbach Jasień, PHU "Rutka" Lubsko oraz Ergolet Polska Sp. Zo.o. Jasień, dzięki którym nasi mniej zamożni karatecy mogli uczestniczyć w obozie i dzięki, którym organizator mógł zakupić tak dużo rozdanych nagród.